Zarządzanie zasobami
ludzkimi nie oznacza władzy jak się niektórym wydawało, przede wszystkim uczy
pokory. W chwili obecnej mój zespół liczy blisko 50 osób. 50 różnych osób,
wśród nich: cholerycy, flegmatycy, melancholicy i na szczęście również nie
brakuje sangwiników. Współpracując z taką grupą człowiek zdaje sobie sprawę, że
nie ma tylko jednego dobrego rozwiązania, nikt nie ma monopolu na prawdę, a
merytoryczna krytyka poparta argumentami jest bezcenna. Zaczęło się w styczniu 2009 roku, byłem
wówczas jeszcze studentem informatyki na studiach dziennych. Grywałem na
giełdzie, założyłem pierwszą spółkę, przebijałem się do mediów i tam zostałem
zauważony. Wówczas przyjechał do Opola mój późniejszy przyjaciel – Jurek z
Krakowa. Przedstawił mi możliwość współpracy oparty o umowę agencyjną,
elastyczne godziny pracy, wynagrodzenie prowizyjne. Zarobki były uzależnione
tylko od efektu, nikt nie mógł mi narzucić ram czasowych oraz limitów. Pomysł
nie do końca podobał się moim rodzicom, gdyż miałem obronić pracę magisterską i
pracować jako etatowy informatyk. W krótkim czasie praca mnie uzależniła, stała
się pasją i wyzwaniem. W czerwcu 2009 roku otworzyliśmy oddział w Opolu, byłem
już kierownikiem regionalnym i dyrektorem oddziału. Rodzice nadal podchodzili do mojej pracy
sceptycznie, tylko dlatego, że to nie etat. Nigdy z nimi nie rozmawiałem na
temat moich zarobków, bo zawsze uważałem to za temat osobisty. W 2010 zdecydowałem się na kupno domu, a kredyt otrzymałem bez
żadnego problemu, wówczas rodzice zrozumieli, że chyba radzę sobie dobrze. W
listopadzie 2010 zostałem dyrektorem regionalnym. Dziś obejmuję swoim zasięgiem
12 województw, moja struktura to ¼ całej firmy, która generuje 1/3 jej całego obrotu.
Praca z moim zespołem pasjonuje mnie, wiele z tych osób z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać przyjaciółmi, różnice zdań były i będą. Zespół ciągle się powiększa, bo nigdy nie zabraknie w nim miejsca dla ludzi z pasją. W swoim zawodzie staram się być perfekcjonistą i tego uczę mój zespół. Zarządzanie zasobami ludzkimi to wyzwanie, które daje wiele satysfakcji, choć zdaję sobie sprawę, że powstały już laleczki voodoo z moją podobizną...
Praca z moim zespołem pasjonuje mnie, wiele z tych osób z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać przyjaciółmi, różnice zdań były i będą. Zespół ciągle się powiększa, bo nigdy nie zabraknie w nim miejsca dla ludzi z pasją. W swoim zawodzie staram się być perfekcjonistą i tego uczę mój zespół. Zarządzanie zasobami ludzkimi to wyzwanie, które daje wiele satysfakcji, choć zdaję sobie sprawę, że powstały już laleczki voodoo z moją podobizną...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz